Styczeń 2017

Konkretny skurczybyk – Fujifilm X-T2

Powoli gubię tempo i przestaję nadążać za nowinkami z fotograficznego podwórka. Mam wrażenie, że zupełnie nie tak dawno temu miałem w swoich łapach Fujifilm X-T1, ciesząc się, że mogę przyjrzeć się tej zabawce nieco bliżej. Właściwie to było to niecałe dwa lata temu, więc trochę czasu jednak upłynęło, ale później miałem do czynienia z jeszcze czterema kolejnymi aparatami i chyba z tuzinem obiektywów. Zaczyna to wyglądać jak produkcja seryjna recenzji sprzętu, co trochę mnie martwi, bo nie tak miało to wyglądać. Na domiar złego producenci fotograficznego szpeju nie lubią zastoju, wobec czego mnożą te swoje gadżety w zastraszającym tempie (a podobno branża jest w dużym kryzysie i ponosi straty). Dopiero co zdążyłem odesłać poprzedni testowany aparat, a już nadeszła przesyłka z kolejnym – tym razem z najnowszym Fujifilm X-T2. No i co zrobić? Trzeba pstrykać.

więcej»

Rachunek sumienia

Nowy rok, nowy ja! Wraz ze zmianą kartek w kalendarzu od razu poczułem uderzenie kreatywności. Te tysiące pomysłów na wspaniałe zdjęcia, błyskotliwe posty na blogu, pełne przygód podróże. Nawet poczułem się jakby bardziej fit… Ech, może jednak zatrzymam tę karuzelę ironii zanim zabrnę za daleko. Prawda jest taka, że wraz ze zmianą daty czuję się jeszcze bardziej tak samo jak rok temu. Nadal nie jestem zadowolony ze swoich zdjęć, w dalszym ciągu nie mam pojęcia o czym mam tu pisać, a podróż życia jedynie mi się czasem śni. Ot, problemy człowieka Pierwszego Świata. Nowy rok to jednak dobra okazja do tego, by zastanowić nad formą i funkcjonowaniem tej strony. Tak, tyle mogę przecież zrobić bez żadnych wyrzeczeń.

więcej»