BLOG

Pomroczność jasna

Nadeszła wiosna, czego dobitnym dowodem są sznury ludzi, naręczami wynoszące węgiel na grilla z osiedlowej Biedronki. Po zimie pozostało już tylko wspomnienie, z czego cieszą chyba wszyscy, może za wyjątkiem narciarzy i alergików. Ja też nie mam za czym płakać, choć za jedną rzeczą na pewno będę trochę tęsknił, przynajmniej do jesieni. Mrok… Jasny gwint, jak ja bym chciał, żeby dłużej było ciemno!

więcej»

Akta zakładowe

Uwielbiam podejmować fotograficzne wyzwania i próbować nowych rzeczy, poszukiwać. Tylko w taki sposób można pokonać swoje demony, które blokują nas przed postawieniem kroku naprzód i zmuszają nas do dreptania w miejscu. Przypuszczam, że każdy, kto cokolwiek tworzy, miewa czasem wrażenie, że utkwił w martwym punkcie i zaczyna zjadać swój własny ogon. Przełamując zimowy marazm postanowiłem więc spędzić pewien lutowy weekend w wyjątkowym miejscu i z wyjątkowymi ludźmi, by postawić swoje pierwsze kroki w fotografii aktu. Swoją drogą miejsce, do którego przyszło mi trafić, walczy teraz o przetrwanie…

więcej»

Fujifilm X-T10: mniej znaczy więcej

Podobno zawsze najtrudniej jest napisać pierwsze zdanie. Uff… Niezmiernie się cieszę, że mam to już za sobą. Niechętnie zabierałem się za pisanie już od kilku tygodniu, ale w końcu kolejne pytanie od zniecierpliwionego czytelnika (swoją drogą to niesamowite uczucie wiedzieć, że ktoś taki istnieje) o recenzję aparatu zmobilizowało mnie do pracy. Tym razem na warsztat trafił Fujifilm X-T10, którego miałem okazję poznać naprawdę dobrze, żeby nie powiedzieć dogłębnie.

więcej»

Rejestr wariatów

Boże, jak śmiesznie! Czas kampanii wyborczej dobiegł już końca – w samą porę, bo dłużej bym nie wytrzymał tego nadmiaru rozrywki, wszak nic nie bawi cynika bardziej, niż ludzka głupota. Rozstrzygnięcie wyborów każe jednak sądzić, że to jeszcze nie koniec. Wręcz przeciwnie, wydaje się zapowiedzią dalszych hektolitrów łez wylanych w zadumie nad kondycją intelektualną człowieka i nieustających spazm śmiechu, nawracających za każdym razem na wieść o tym, jak zwinnie „nowa” władza robi nas w bambuko. Wybrałem się więc na wycieczkę do opuszczonego szpitala psychiatrycznego, coby nabrać sił mentalnych na nadchodzące cztery lata. Nie dość, że mogłem w nim naocznie doświadczyć obrazu kraju w ruinie, o którym tyle słyszałem, to paradoksalnie odnalazłem w nim też ostoję spokoju i normalności, której wkrótce może nam bardzo brakować.

więcej»

Kombajn E-M5 Mark II

Nic się nie dzieje, wieje nudą, w fotograficznym światku posucha, ludzie bądź to smażą się w piekielnych upałach, bądź uciekają przed ulewą, albo siedzą w pracy i odliczają godziny do zbliżającego się weekendu. A weny do pisania bloga brakuje bardziej, niż zwykle – ot, sezon ogórkowy w pełni, w dodatku piąteczek (tak naprawdę piszę to w poniedziałek – jeszcze gorzej). To chyba dobra okazja, żeby zakasać rękawy i zabrać się w końcu za recenzję kolejnego aparatu, z którą od dłuższego czasu nie mogę ruszyć z miejsca. Najtrudniej jest zacząć, a więc zaczynam byle jak, a potem już pójdzie z górki. Przedstawiam Olka Piątego, Marka Drugiego!

więcej»