o mnie

Im dłużej chodzę po tym padole, tym bardziej przemawia do mnie przekonanie, że w życiu są już wszystkie elementy, których potrzebuję do szczęścia. Nie muszę już go gonić ani szukać gdzieś na zewnątrz. Wystarczy jedynie, że przestanę je ignorować, a zacznę w końcu zauważać. Jedyne, czego mi trzeba, to odrobina skupienia i spostrzegawczości. No i przydaje się jeszcze aparat.

Epikur

Nie psuj tego, co masz, pragnąc rzeczy, których mieć nie możesz.

miszmasz

Jestem Łukasz. Chciałbym pozostawić to miejsce puste, ale coś mi mówi, że nie wypada… Ale jako że pożytek z długich przemówień jest dokładnie taki sam, jak z krótkich – czyli kompletnie żaden – postaram się trzymać tej drugiej opcji. Jak pewnie zauważyłeś, zajmuję się fotografią. Nie jest to rzecz, z której żyję, ale bez niej życie byłoby nieznośnie nudne. Niewiele rzeczy potrafię w życiu robić, a wśród nich jeszcze mniej jest tych, które sprawiają mi przyjemność. Fotografia właśnie do nich należy.

Jestem obserwatorem. Lubię żyć niezauważony, ale lubię też zauważać. Cenię sobie prostotę i uciekam od przesady jak najdalej (a to, że czasem ona jest szybsza i mnie dopada, to już inna sprawa). Chodzę własnymi ścieżkami i nie mam swojego zdania na bardzo wiele tematów. Lubię eksplorować miasto, nie mając żadnych oczekiwań co do tego, co znajdę za kolejnym rogiem ulicy. W ten sposób wszystko jest niespodzianką. Tak spędzam znaczną część swojego wolnego czasu. A gdy aparat odpoczywa, czas płynie dalej… Na rowerze, na wygłupach, na kanapie, na patrzeniu w sufit, z książką w ręku. Najlepiej o neuronach, filozofii, etyce, buddyzmie… A teraz jeszcze dochodzi pisanie bloga. Strzeżcie się.