Peak Design The Everyday Sling 5L

Sprzęt dźwigać w czymś trzeba, taka już dola fotografa. Rynek oferuje wiele różnorakich rozwiązań – od małych etui, przez średniej wielkości torby, aż po wielkie plecaki i ogromne kufry. Każdy lubi co innego, ale dla każdego foto-entuzjasty to, w czym nosi się sprzęt, jest tak samo ważne, jak to, w jakich butach się chodzi. Musi być modnie, wygodnie i stosownie do warunków, w jakich przyjdzie nam fotografować. I stąd też pewnie większość z nas ma tych tobołków nie mniej, niż par obuwia w szafie. A gdyby komuś było mało, to Peak Design ma całkiem sporo ekwipunku w swojej ofercie. Jest w czym wybierać.

Mnie zainteresowała torba The Everyday Sling 5L, bo to najmniejszy model w ofercie tego producenta. Czasem używam jeszcze saszetki Field Pouch tej samej marki, o której kiedyś już tu pisałem, ale nie jest ona przeznaczona stricte do noszenia aparatu i obiektywów. Sling 5L jest od niej zdecydowanie większy, choć 5 litrów pojemności nie brzmi imponująco. I o to właśnie chodzi, bo mając bezlusterkowca i kilka niewielkich obiektywów wcale nie jest potrzebna przepastna torba. Osobiście lubię małe uniwersalne rzeczy, które pełnią więcej niż jedną funkcję, a na pierwszy rzut oka Everyday Sling wydaje się dobrze wpisywać w tę filozofię. Sprawdźmy, czy na pewno.

Do wyboru mamy dwie wersje kolorystyczne: czarną oraz szarą, z której ja miałem okazję korzystać. Estetycznie nie widzę między nimi większej różnicy – zwykle wybierałem czarne torby, ale czasem przydaje się odrobina… szarości w życiu. Torba ma trapezoidalny kształt o zaokrąglonych rogach i krawędziach i charakteryzuje się minimalistycznym wzornictwem. Jest tu gładko, opływowo i bez zbędnych elementów, co daje dość atrakcyjny wygląd, ale nieco ogranicza użyteczność. Jakość wykonania nie budzi najmniejszych zastrzeżeń, jak przystało na Peak Design. Materiał wygląda na trwały i prawdopodobnie odporny na deszcz, główny suwak jest laminowany, wszystkie szwy zaś wykonane starannie. Zamki błyskawiczne też dają poczucie pewności, więc jest szansa, że sprostają trudom codziennego użytkowania.

Torbę można założyć na ramię/plecy, z paskiem ułożonym po przekątnej tułowia, jak i nosić ją na biodrze. Metalowa klamra ułatwia zakładanie i zdejmowanie i można ją przypiąć do jednego z dwóch mocowań, uzyskując dwie różne długości pasa. Nadmiar paska można ukryć w kieszonkach znajdujących się na tylnej ściance, przez co nic nam nie dynda i wygląda to schludnie. Dodatkową regulację zapewnia klamra, którą powinno się bez trudu obsługiwać jednym pociągnięciem, ale w praktyce najczęściej trzeba sobie pomóc drugą ręką i przytrzymać pasek. Ten przymocowany jest do torby na dwóch obrotowych zawiasach, co moim zdaniem jest tylko efektownym gadżetem. Pas jest dość miękki i gładki, wyposażony dodatkowo w cienką piankową poduszkę naramienną. Warto stosować dodatkowe nakładki znajdujące się w zestawie, zapobiegające wysuwaniu się pasków z klamer. Torbę nosi się wygodnie, oczywiście przy zachowaniu jej rozsądnej wagi, co przy tym rozmiarze nie powinno być problemem. W gorące dni daje się we znaki materiał tylnej ścianki, który przylega do pleców nie zapewniając żadnej wentylacji.

Sling 5L posiada dwie komory, do których można dostać się z zewnątrz. Pierwsza to niezbyt duża kieszeń, do której prowadzi schowany między fałdami materiału suwak na przedniej ściance. Mieści się tu dłoń, czyli w praktyce telefon lub portfel i naprawdę niewielkie drobiazgi. Z kolei główna komora otwiera się od góry, oferując przestrzeń podzieloną dwiema przegródkami, które można dowolnie konfigurować. Przegródki można wyginać, tworząc dodatkowe półeczki. Po bokach znajdują się małe elastyczne kieszonki, których nadmierna zawartości konkurować będzie jednak o miejsce z przestrzenią na sprzęt, więc lepiej nie pakować do nich większych przedmiotów. Do tylnej ścianki przylega mało użyteczna kieszeń na mały tablet, zaś na górnej klapie znajduje się odseparowana zamkiem błyskawicznym kiszonka z przegródkami na karty pamięci lub akumulatory. Wykonana jest takiego samego elastycznego materiału, jak kieszonki boczne, więc mimo małych rozmiarów można do niej wcisnąć nieco więcej szpeju.

Everyday Sling w wersji 5-litrowej pomieścił wszystko to, co widać na obrazku: małego bezlusterkowca z czterema obiektywami (jeden z nich zastąpiony tutaj słoiczkiem kremu, bo czymś przecież musiałem zrobić to zdjęcie), zapasowe akumulatory, filtry, ścierki, potrfel, klucze, pasek, etui z okularami itp. Wszystko znalazło swoje miejsce w środku, ale naprawdę już nic więcej nie da się tam wcisnąć. Chciałbym mieć tam jeszcze gdzie wepchnąć telefon i może butelkę wody, no ale nic z tego. Można sobie za to przypiąć mocowanie Capture Clip produkcji Peak Design i nosić aparat zwisający po boku torby, ale mnie to nie przekonuje – mam, testowałem, działa, ale ja mam cykora nosząc aparat za plecami. Torba ta fajnie sprawdza się w sytuacji, kiedy wychodzimy sobie z domu na zdjęcia w mieście i wiemy, że wrócimy za kilka godzin. Nie trzeba wtedy zabierać za dużo gratów, a wodę w razie potrzeby można sobie kupić w Żabce. Nie nadaje się jednak na dłuższe wypady i nie jest też idealna do zabrania w podróż, bo kształt ma taki, że mimo małej pojemności zabiera dość sporo miejsca w bagażu podręcznym.